Pułapka wiecznej produktywności. Dlaczego mózg studenta potrzebuje nudy, żeby myśleć kreatywnie?
Otwarty dokument, zebrane notatki, kilka zakładek w przeglądarce i wciąż brak zdania, od którego da się zacząć. To sytuacja dobrze znana studentom pracującym nad esejem, projektem, prezentacją albo zadaniem zaliczeniowym. Najłatwiej wtedy pomyśleć, że trzeba zrobić jeszcze więcej – poszukać następnego źródła, sprawdzić dodatkowy materiał, wypić kawę, dopisać nowe zadanie do listy i wypełnić każdą lukę w planie dnia czymś pożytecznym. Studencka produktywność zamienia się wtedy w tryb ciągłego działania. Problem polega na tym, że mózg nie zawsze najlepiej łączy informacje wtedy, gdy stale popycha się go do następnej aktywności.
Nuda wcale nie musi przy tym oznaczać lenistwa ani straty czasu. Może być jednym z etapów pracy intelektualnej, momentem, w którym mózg nie dostaje kolejnej porcji informacji i może swobodniej porządkować to, co już przyswoił. Kilka minut bez dokładania nowych treści potrafi zrobić coś, czego nie daje następna otwarta zakładka – zostawić miejsce na własne skojarzenia.
Co mózg robi, kiedy „nic nie robi”
„Nicnierobienie” może być mylące. Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła bezczynność, choć dla mózgu może być cennym przestawieniem uwagi. BrainFacts, serwis edukacyjny Society for Neuroscience, opisuje sieć stanu domyślnego mózgu – Default Mode Network (DMN) – jako układ bardziej aktywny podczas odpoczynku i relaksu. W tym samym opracowaniu wskazano, że aktywność tej sieci zwykle słabnie, kiedy człowiek przechodzi do zadania wymagającego skupienia. To zmienia sposób myślenia o odpoczynku – mózg nie gaśnie, tylko odsuwa uwagę od bieżącego celu.
W czasie odpoczynku uwaga może przesunąć się w stronę procesów wewnętrznych, między innymi wspomnień, wyobrażeń, autorefleksji i myślenia autobiograficznego. BrainFacts wskazuje też, że wybrane obszary sieci domyślnej są powiązane z pamięcią, introspekcją oraz przetwarzaniem wydarzeń dnia. W studenckiej codzienności można to odnieść do momentu po zajęciach, lekturach, rozmowach i pracy z notatkami. Po takim napływie informacji mózg nie musi od razu przechodzić do następnego polecenia. Przez chwilę może pracować mniej zadaniowo – wracać do tego, co już się pojawiło, zestawiać fragmenty i sprawdzać luźniejsze skojarzenia.
Nie znaczy to, że sieć domyślna „włącza kreatywność” jednym przyciskiem. Nie działa też wyłącznie wtedy, gdy osoba przygotowująca projekt dosłownie nic nie robi. Lepiej myśleć o niej jako o jednym z elementów wewnętrznego przetwarzania informacji, które może sprzyjać łączeniu treści pozornie odległych od siebie. Odpoczynek nie jest więc pustką, tylko innym sposobem pracy uwagi.
Kreatywność to nie olśnienie, tylko współpraca trybów pracy
O kreatywności często myśli się jak o scenie z filmu. Ktoś odpuszcza, patrzy przez okno i nagle wpada na genialny pomysł. To atrakcyjna historia, jednak opisuje tylko część procesu. Pomysł może pojawić się w swobodniejszym stanie uwagi, ale zanim zmieni się w esej, projekt, plan badań czy koncepcję biznesową, trzeba go sprawdzić, uporządkować i dopracować.
Ten bardziej złożony obraz kreatywności dobrze widać w badaniu zespołu Rogera E. Beaty’ego. Autorzy pracy Default and Executive Network Coupling Supports Creative Idea Production pokazali, że tworzenie pomysłów wiąże się nie tylko z pracą sieci stanu domyślnego, lecz także z udziałem sieci kontroli wykonawczej. Praca twórcza wymaga więc współpracy dwóch trybów: swobodnego generowania skojarzeń oraz późniejszej kontroli, selekcji i dopracowania pomysłów. Dlatego przerwa nie zastępuje nauki ani pracy nad tekstem. Może raczej pomóc wtedy, gdy wcześniej pojawił się materiał, do którego myśli mają wracać – na przykład przeczytany tekst, notatki z zajęć, rozmowa, ćwiczenie lub pierwsza próba ułożenia argumentu. Wtedy chwila swobodniejszego myślenia nie jest pustym zawieszeniem. Daje mózgowi punkt zaczepienia, na którym może pracować bez ciągłego naprowadzania.
Skupienie dostarcza treści do pracy, swobodniejsza uwaga pozwala inaczej je zestawić, a powrót do zadania pomaga sprawdzić, które skojarzenia da się wykorzystać. Dlatego nuda nie jest konkurencją dla dyscypliny, tylko jednym z etapów pracy nad pomysłem.
Dlaczego scrollowanie nie jest nudą?
Chwila na Instagramie albo TikToku może wydawać się idealnym odpoczynkiem dla mózgu. Treści są krótkie, przystępne, zabawne, ciekawe albo naprawdę inspirujące. Tyle że z punktu widzenia uwagi to nadal praca z nowymi bodźcami. Umysł odbiera obrazy, czyta podpisy, reaguje na komentarze i co kilka sekund dostaje nowy impuls. Zmienia się temat, ale nie znika dopływ informacji. Notatki zastępują krótkie filmy, artykuł – wiadomości, a projekt – powiadomienia, reakcje i kolejne treści do przejrzenia.
Odpoczynek od nauki nie zawsze jest więc odpoczynkiem dla uwagi. Po kilku minutach scrollowania w głowie często zostaje nie pustka, lecz kolejna warstwa obrazów, filmów, zdań, komentarzy i porównań. Dlatego dla twórczego myślenia liczy się nie samo odejście od zadania, ale też moment, w którym umysł nie musi od razu zajmować się kolejną porcją informacji.
Okna nudy w życiu studenta
Nuda wspierająca tworzenie pomysłów nie musi oznaczać siedzenia bez ruchu i patrzenia w ścianę. Chodzi raczej o krótką przerwę od nowych treści, a nie o apatię, przeciążenie czy bezradne tkwienie w stresie. Często łatwiej pojawia się tam, gdzie ciało jest zajęte prostą, dobrze znaną czynnością, a uwaga nie dostaje co chwilę nowej treści do przetworzenia. W życiu studenta są to zwykle małe momenty – między zajęciami, po nauce, w drodze albo przy codziennych czynnościach.
Sport i aktywność fizyczna
Dobrym momentem na okno nudy może być ruch. Spacer po kampusie, powrót pieszo z zajęć, bieg bez podcastu w słuchawkach albo jazda rowerem znaną trasą zajmują ciało, ale nie muszą przeciążać głowy. Najwięcej przestrzeni daje ruch, który nie zamienia się w kolejne ćwiczenie z poprawiania wyników. Spokojna trasa, znane tempo i brak potrzeby mierzenia każdego odcinka pozwalają myślom przez chwilę krążyć luźniej.
Codzienne czynności, które zajmują ręce
Kolejnym rodzajem okien nudy są proste, powtarzalne zajęcia – zmywanie naczyń, składanie prania, porządkowanie biurka, prysznic po intensywnym dniu albo porządkowanie notatek według daty lub tematu. Nie wyglądają jak praca nad pomysłem, ale dają głowie chwilę bez kolejnego polecenia. Właśnie wtedy fragmenty wykładu, przeczytany akapit i rozmowa z zajęć mogą zacząć układać się w mniej oczywisty sposób.
Chwile między zadaniami
Trzecia kategoria to krótkie przejścia, które zwykle giną w planie dnia. Kilka minut po wykładzie, droga z sali do biblioteki, czekanie na tramwaj, podróż pociągiem, lunch bez zerkania w telefon albo chwila po zamknięciu laptopa nie wyglądają jak pełnoprawna przerwa. A jednak to właśnie wtedy można złapać oddech po jednym zadaniu, zanim zacznie się następne. Student wychodzi z sali, w głowie wraca jedno zdanie z książki, potem przykład z ćwiczeń, potem pomysł, jak zacząć akapit. Siła takich momentów polega na tym, że nie trzeba ich osobno organizować – już są wpisane w zwykły dzień i pozwalają materiałowi z zajęć jeszcze chwilę pracować w tle.
Jak ograniczyć automatyczne sięganie po smartfona?
Dla wielu osób telefon coraz rzadziej jest tylko narzędziem używanym wtedy, gdy naprawdę trzeba coś sprawdzić. Jest zawsze pod ręką – jako źródło rozrywki, kontaktu, informacji i szybkiej ulgi od nudy. Przez to łatwo staje się domyślną reakcją na każdą chwilę przerwy. Kilka sekund ciszy po zajęciach lub czekanie w kolejce mogą wystarczyć, żeby automatycznie odblokować ekran.
W ten sposób telefon „kradnie” także te chwile, które mogłyby stać się oknem nudy. Nie trzeba jednak odzyskiwać ich wielką cyfrową rewolucją. Często wystarczy stworzyć małe utrudnienia, które dają kilka sekund na zauważenie odruchu:
- telefon schowany głębiej w plecaku, poza biurkiem podczas czytania albo w torbie w czasie lunchu;
- włączony tryb „nie przeszkadzać” lub tryb skupienia, który wycisza powiadomienia, ale zostawia dostęp dla wybranych kontaktów;
- blokada mediów społecznościowych na czas nauki, pisania albo odpoczynku po zajęciach.
Chodzi nie o to, żeby telefon zniknął z życia, lecz o to, żeby nie był najłatwiejszą odpowiedzią na każdą wolną chwilę. Szczególnie dobrze widać to przy aktywności fizycznej. Podczas biegu, treningu w domu, ćwiczeń na siłowni czy jazdy rowerem telefon często ma konkretne zadanie – pokazuje trasę, odmierza czas, prowadzi przez nagranie trenera lub daje możliwość kontaktu. Nie zawsze da się go więc zostawić w pokoju czy plecaku. Można jednak wcześniej ustalić, do czego ma służyć: włączyć trasę lub trening, wyciszyć powiadomienia, odłożyć urządzenie ekranem w dół między seriami ćwiczeń albo schować je do zamykanej kieszeni. Podczas jazdy rowerem – jeśli smartfon służy jako nawigacja – uchwyt rowerowy na telefon pozwala mieć mapę pod ręką bez trzymania urządzenia w dłoni. Telefon pozostaje dostępny, ale nie przejmuje każdej wolnej sekundy.
Jak wrócić do pracy po przerwie?
Dla części osób najtrudniejsza nie jest sama przerwa, lecz powrót po niej. Kiedy praca wreszcie zaczyna się toczyć, odejście od biurka może budzić opór. Pojawia się myśl, że chwila odpoczynku wybije z rytmu, rozproszy uwagę i sprawi, że później trzeba będzie zaczynać od początku. Dlatego przed odejściem od zadania warto zostawić sobie punkt zaczepienia.
Co ważne, nie chodzi tu o pełny plan dalszej pracy. Wystarczy konkret, który po powrocie od razu podpowie następny ruch. Może to być jedno zdanie, pytanie albo niedokończony krok: „dopisać przykład do drugiego argumentu”, „sprawdzić źródło do akapitu o pamięci”, „wrócić do slajdu z wnioskami”. Dzięki temu nie trzeba odtwarzać całego toku myślenia ani zaczynać pracy od zera. Reszta często przypomina się już w trakcie działania.
Pomaga też łagodny start. Po spacerze, prysznicu lub kilku minutach ciszy nie trzeba natychmiast wymagać od siebie pełnego skupienia. Można zacząć od przeczytania ostatniego akapitu, poprawienia jednego zdania, otwarcia notatek albo dopisania pomysłu, który pojawił się w czasie przerwy. Celem pierwszych minut po powrocie nie jest tempo, tylko ponowne wejście w kontakt z materiałem.
Wtedy przerwa nie rozrywa pracy, ale staje się jej częścią. Najpierw pozwala myślom odejść od zbyt ciasnego toru, a potem ułatwia powrót z czymś, co da się sprawdzić i dopracować.
Czasem mniej działania daje więcej miejsca na pomysł
Kreatywność w studenckiej pracy nie wymaga rezygnacji z ambicji, planu ani systematyczności. Wymaga raczej zgody na to, że nie każda minuta bez widocznego postępu jest stracona. Mózg potrzebuje materiału – lektur, notatek, rozmów, prób pisania i sprawdzania źródeł – ale potrzebuje też chwil, w których ten materiał może przestać układać się wyłącznie pod presją zadania.
Praca nad pomysłem może więc przebiegać następująco: najpierw skupienie i zebranie treści, potem przerwa bez dokładania kolejnych bodźców, a później spokojny powrót do zadania. Nie po to, żeby czekać na magiczne olśnienie, lecz po to, żeby dać myślom szansę na nieoczywiste połączenie.
Warto jednak pamiętać, że nuda nie zawsze pomaga. Gdy przerwa zamienia się w krążenie wokół stresu, zmęczenia albo poczucia winy, lepszy może być sen, rozmowa z zaufaną osobą, rozpisanie następnego kroku albo zmniejszenie zakresu zadania. Nuda ma dawać myślom miejsce, nie dokładać presji. Dopiero wtedy przerwa działa tak, jak powinna: nie odciąga od myślenia, tylko tworzy warunki, w których może ono pójść własną drogą.
Źródła:
- https://ibike.pl/ – sklep rowerowy
- Rest: The Default Mode Network – BrainFacts
- Default and Executive Network Coupling Supports Creative Idea Production – R.E. Beaty, M. Benedek, S.B. Kaufman, P.J. Silvia
- Benefits of Mind Wandering for Learning in School Through Its Positive Effects on Creativity – C. Gericke, A. Soemer, U. Schiefele
- Inspired by distraction: mind wandering facilitates creative incubation – B. Baird, J. Smallwood, M.D. Mrazek i in.
- Give Your Ideas Some Legs: The Positive Effect of Walking on Creative Thinking – Oppezzo, D. L. Schwartz
- Physical Activity Boosts Brain Health – Centers for Disease Control and Prevention (CDC)
- Czym jest cyfrowa higiena? – Ministerstwo Cyfryzacji
Autor: J.W.
Artykuł powstał we współpracy z partnerem serwisu.


